Peeling enzymatyczny: dla kogo i jak go stosować w domu

Peeling enzymatyczny bywa opisywany jako łagodniejszy kuzyn kwasów, i w dużej mierze tak jest, tylko ta łagodność ma warunki. Enzymy rozluźniają połączenia między martwymi komórkami naskórka, zamiast obniżać pH całej warstwy rogowej, dlatego rzadziej dają szczypanie i rumień. Zimą, gdy ogrzewanie przesusza twarz, bywają jedynym złuszczaniem, które skóra znosi spokojnie. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy traktujemy je jak kosmetyk bez przeciwwskazań. Dalej czasy, zakres pH, częstotliwość i sytuacje, w których lepiej odpuścić.

Jak działają enzymy w peelingu: papaina, bromelaina i enzymy ryżowe?

Enzymy proteolityczne rozkładają białkowe spoiwo między korneocytami warstwy rogowej, dzięki czemu martwy naskórek schodzi bez tarcia i nacisku.

Warstwa rogowa to kilkanaście do dwudziestu kilku warstw korneocytów, czyli martwych komórek wypełnionych keratyną. Trzymają się razem dzięki korneodesmosomom, białkowym nitom, które skóra rozkłada własnymi enzymami. Przy odwodnieniu, po czterdziestce albo przy cerze łojotokowej ten proces zwalnia i naskórek nawarstwia się.

Peeling enzymatyczny dostarcza proteazy z zewnątrz. Papaina z niedojrzałej papai i bromelaina z łodygi ananasa rozcinały te same wiązania peptydowe w przemyśle spożywczym na długo przed kosmetyką. Aktynidyna z kiwi działa podobnie, subtylizyna i keratynaza pochodzą z fermentacji bakteryjnej, a enzymy ryżowe to proteazy z fermentowanych otrębów.

Proteaza to białko, więc tempo jej pracy zależy od wody i temperatury. Na suchej skórze proszek enzymatyczny prawie nic nie robi, dlatego nakładamy go na wilgotną twarz, a zasychającą warstwę zwilżamy dłonią.

Dlaczego enzymy pracują w pH 4,5-6,5, a kwasy potrzebują pH 3-4?

Enzymy zachowują aktywność przy pH 4,5-6,5, czyli blisko naturalnego pH skóry 4,7-5,5, a kwasy AHA złuszczają dopiero przy pH 3-4.

Kwas glikolowy czy mlekowy działa dlatego, że przy pH 3-4 pozostaje w formie niezdysocjowanej i przenika między korneocyty. Podniesienie pH preparatu do 5 wyraźnie obniża skuteczność, bo cząsteczka zostaje zbuforowana, a sama aplikacja wyprowadza powierzchnię skóry z jej własnej strefy pH.

Proteazy roślinne mają optimum w okolicach pH 5-7, więc gotowy peeling enzymatyczny może zostać przy pH 4,5-6,5 i nadal pracować. Dla skóry oznacza to brak skoku kwasowości i mniejsze obciążenie naczynek. To tłumaczy, dlaczego cera reaktywna toleruje enzymy i buntuje się po kwasach.

Peeling enzymatyczny a kwasy i peeling mechaniczny: czym się różnią?

Enzymy trawią białkowe spoiwo między komórkami, kwasy zrywają wiązania w niskim pH, a peeling mechaniczny ściera naskórek siłą tarcia.

Różnica nie polega na sile, a na punkcie zaczepienia. Enzym pracuje punktowo i zatrzymuje się tam, gdzie kończy się jego substrat. Kwas zmienia środowisko całej warstwy rogowej, więc działa głębiej i szerzej, a drobinki ścierne nie wybierają niczego.

Rodzaj peelingu Mechanizm działania Dla jakiej cery
Enzymatyczny (papaina, bromelaina, enzymy ryżowe) proteazy trawią spoiwo między korneocytami, praca w pH 4,5-6,5 wrażliwa, naczynkowa, odwodniona, dojrzała
Kwasowy (AHA, BHA, PHA) pH 3-4 rozluźnia wiązania w warstwie rogowej, BHA wnika w sebum tłusta, zaskórnikowa, z przebarwieniami
Mechaniczny (drobinki, szczoteczki) ścieranie naskórka tarciem, głębokość zależy od nacisku gruba, tłusta, bez naczynek i bez zmian zapalnych

Stężenia kwasów i ich dobór do typu cery rozpisaliśmy we wpisie o tym, które kwasy AHA, BHA i PHA wybrać do swojej cery. Enzymy i kwasy nie są konkurencją, bo zaczepiają się o inne struktury i mogą pracować naprzemiennie.

Dla jakiej cery peeling enzymatyczny sprawdzi się lepiej niż kwasy?

Enzymy wygrywają z kwasami przy cerze wrażliwej, naczynkowej i odwodnionej, bo nie wymagają niskiego pH i nie wywołują typowego szczypania.

Wybór między enzymami a kwasami rzadko dotyczy efektu, częściej tolerancji. Skóra, która po każdym kwasie czerwienieje na godzinę, nie przestanie reagować przy kolejnym podejściu. Enzymy dają wygładzenie bez ceny w postaci rumienia, choć wolniej.

Enzymy mają sens przede wszystkim w tych sytuacjach:

  • Cera wrażliwa i naczynkowa, u której kwasy wywołują rumień utrzymujący się dłużej niż 30 minut.
  • Skóra odwodniona, szorstka i matowa, gdzie problemem jest nawarstwiony naskórek, nie łojotok.
  • Cera w trakcie kuracji retinoidami, dla której dodatkowy kwas byłby o jeden bodziec za dużo.
  • Skóra dojrzała z wolniejszym złuszczaniem i uczuciem ściągnięcia po mocniejszych preparatach.
  • Trądzik różowaty w remisji, po ustaleniu z dermatologiem i bez aktywnego rumienia.
  • Enzymy nie zrobią natomiast tego, czego się od nich czasem oczekuje. Nie rozpuszczą zawartości zaskórników, bo proteaza nie przenika w sebum tak jak kwas salicylowy, i nie spłycą blizn. Cera tłusta z poszerzonymi porami szybciej zobaczy różnicę po BHA, a jak wygląda peeling kawitacyjny i czy da się go zrobić w domu, sprawdziliśmy osobno.

    Jak stosować peeling enzymatyczny krok po kroku: czas, pora dnia i częstotliwość?

    Peeling enzymatyczny nakładamy na wilgotną, umytą skórę na 5-10 minut, raz lub dwa razy w tygodniu, najlepiej wieczorem.

    Zmywamy makijaż, myjemy twarz delikatnym żelem, zostawiamy skórę wilgotną i nakładamy równą warstwę preparatu, omijając okolice oczu i ust. Proszek rozrabiamy w dłoni z kilkoma kroplami wody.

    Czas trzymania to 5-10 minut, a przy innym zakresie na opakowaniu trzymamy się etykiety. Dłużej nie znaczy mocniej: po kilku minutach aktywność enzymów spada, a ryzyko podrażnienia rośnie wraz z wysychaniem warstwy. Spłukujemy letnią wodą, bez szorowania. Wieczór wypada lepiej niż poranek, bo po złuszczeniu warstwa rogowa przepuszcza więcej promieniowania UV.

    Przy cerze wrażliwej zostajemy przy jednym zabiegu w tygodniu, przy normalnej i tłustej można zrobić dwa, i to górna granica. Większość kłopotów z enzymami bierze się nie z preparatu, a z nakładania go na skórę już przesuszoną myciem i aktywami, o czym pisaliśmy przy okazji tego, jak nadmierne oczyszczanie rozkręca problemy z cerą.

    Peeling enzymatyczny w proszku czy gotowy żel: co wybrać?

    Proszek aktywuje się wodą i pracuje 3-5 minut z pełną siłą enzymów, gotowy żel działa łagodniej, ale dłużej i bardziej przewidywalnie.

    Proszek to enzymy w formie suchej, bez wody, a więc bez konserwantów i bez utraty aktywności w tubce. Aktywujemy je w dłoni i po kilku minutach tracą moc. Taka forma daje najmocniejszy efekt, ale wymaga pilnowania zegarka.

    Gotowy żel albo maska mają enzymy zawieszone w bazie wodnej, zwykle przy pH około 5 i z konserwantami. Aktywność jest niższa i rozłożona w czasie, dlatego producenci podają 10-15 minut. Na start żel jest bezpieczniejszy, a proszek zostawmy na moment, gdy znamy reakcję skóry.

    Co nałożyć po peelingu enzymatycznym?

    Po spłukaniu peelingu enzymatycznego wystarczy krem nawilżający z ceramidami lub pantenolem, a następnego ranka filtr SPF 30 albo wyższy.

    Świeżo złuszczona skóra chłonie więcej, i to działa w obie strony. Dobrze przyjmie nawilżanie, mocniej odczuje też alkohol i olejki eteryczne. Zaraz po zabiegu sięgamy po składniki spokojne: ceramidy, pantenol, niacynamid do 5 procent, kwas hialuronowy.

    Rano filtr nie jest opcjonalny. SPF 30 wystarcza na polskie warunki od listopada do marca, SPF 50 ma sens przy przebarwieniach i w górach, gdzie śnieg odbija UV.

    Czego nie łączyć z enzymami i kiedy odpuścić peeling enzymatyczny?

    Enzymów nie łączymy w jednym wieczorze z retinoidami, kwasami ani witaminą C w niskim pH, a przy aktywnym stanie zapalnym odkładamy zabieg.

    Enzymy rzadko podrażniają mocno, ale sumują się z innymi bodźcami. Retinoid, kwas i kwas askorbinowy tego samego wieczoru to trzy czynniki naruszające warstwę rogową naraz, a skutek widać po dwóch dniach: szorstkość, pieczenie pod kremem, rumień wokół nosa.

    Są też sytuacje, w których peeling enzymatyczny zostaje w szafce:

  • Aktywne zmiany zapalne: ropne krostki, zaostrzenie trądziku, opryszczka, egzema, łuszczyca w fazie wysiewu.
  • Uszkodzona bariera naskórkowa: skóra piecze przy zwykłym kremie, łuszczy się płatami, ściąga po umyciu.
  • Świeże zabiegi: dwa tygodnie po gabinetowym złuszczaniu, po laserze albo po wosku.
  • Znana alergia na lateks, kiwi, ananasa lub papaję, bo papaina i bromelaina reagują z nimi krzyżowo.
  • Kuracja izotretynoiną i okres po jej zakończeniu, zawsze po ustaleniu z dermatologiem.
  • Przy wątpliwościach lepiej sprawdzić, niż zgadywać: nakładamy preparat na fragment skóry za uchem, odczekujemy 48 godzin i dopiero potem przenosimy go na twarz. Jeśli zmiany utrzymują się lub nasilają, zabieg odstawiamy i zgłaszamy się do dermatologa albo kosmetologa, który oceni stan bariery.

    Pieczenie w trakcie zabiegu nie jest etapem do przeczekania. Spłukujemy preparat letnią wodą od razu, bez mydła i bez pocierania, osuszamy twarz przez przyłożenie ręcznika i nakładamy cienką warstwę emolientu bez zapachu. Przez następne 48-72 godziny w rutynie zostaje tylko mycie, krem i filtr, a aktywy wracają po tygodniu od chwili, gdy skóra się uspokoi. Jedno złuszczanie spłukane za wcześnie nic nie zmienia, przeczekane pieczenie potrafi zepsuć barierę na dwa tygodnie.

    Możesz również polubić…

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *